Witaj na naszej stronie.    

  Menu główne
· Informacje Ogólne
· Aktualności
· Archiwum
· Władze Oddziału
· Koła
· O nas w "Chemiku"
· Statut Stowarzyszenia
· Deklaracja członkowska
· Galeria FOTO
· Paliwa i Surowce
  Chemiczne w Oświęcimiu

· Pomoc Koleżeńska
· Uprawnienia Energetyczne
· Linki
· Kontakt
   
  Wielki mecz \'Inżynierowie kontra Technicy\'

W piątek, 26 maja inżynierowie i technicy z Koła SITPChem działającego przy Energetyce Dwory spotkali się na boisku LKS Zaborzanka, by rozegrać zawody piłkarskie. Tradycyjnie obie drużyny stworzyły niezapomniane widowisko, a niekonwencjonalne zagrania i bajeczna technika zawodników sprawiły, iż mecz tylko nieznacznie ustępował niedawnemu finałowi Ligi Mistrzów. Chrzęst wystawianych na ciężką próbę kości, głuchy łomot upadających bezwładnie ciał, rany cięte, tłuczone i szarpane, a także napuchnięte kostki i kolana to typowy obrazek tego pojedynku. I tylko świst przelatującej z zawrotną prędkością piłki przypominał licznie zgromadzonej widowni, że oglądają mecz piłkarski, a nie hokejowy.
Spotkanie było bardzo wyrównane. W pierwszej połowie mimo falowych ataków z jednej i z drugiej strony, żadnej z drużyn nie udało się pokonać bezbłędnie interweniujących bramkarzy i na tablicy świetlnej widniał wynik 0:0. W drugiej odsłonie zarysowała się lekka przewaga drużyny inżynierów. Jedna ze składnie przeprowadzonych akcji przyniosła w końcu efekt. Kol. Paweł Stuglik otrzymał znakomite podanie z prawego skrzydła i sobie tylko znanym sposobem umieścił piłkę w bramce przeciwników. Teraz technicy ruszyli do skomasowanych ataków, lecz brak skuteczności przy wykańczaniu przeprowadzanych z dużym polotem akcji uniemożliwiał zdobycie gola. Inżynierowie wzmocnili szyki obronne i skupili się tylko na kontratakach. Dosłownie na kilkanaście sekund przed końcem meczu cały stadion zamarł po fenomenalnym strzale kol. Marka Pikuły. Niestety piłka odbiła się od słupka i zamiast wpaść do bramki wróciła na jej przedpole. Chyba razem z kibicami zamarła również drużyna techników, gdyż inżynierowie bez trudu przedostali się na pole karne rywala i równo z gwizdkiem sędziego na listę strzelców wpisał się tym razem kol. Tomasz Kapcia. Tym samym Inżynierowie pokonali Techników 2:0.
Bezpośrednio po meczu obie drużyny a także spora grupa kibiców spotkali się przy ognisku, gdzie na gorąco można było się podzielić wrażeniami z meczu i nie tylko... Okazało się, że pieczenie kiełbasy nie jest łatwą sztuką, gdy długość rusztu nie jest proporcjonalna do wielkości ogniska. Przygotowanie posiłku można było okupić przypaleniem mankietu, bądź utratą grzywki i rzęs. W miarę zwiększania stopnia nawadniania wyeksploatowanych organizmów dyskusje stawały się coraz bardziej konstruktywne, a i gama tematyczna rosła w zawrotnym tempie. Od ogniska nie odszedł nikt, kto nie uzupełnił wypoconych płynów fizjologicznych i utraconych na boisku kilogramów. Gorące dysputy i rozbrzmiewający tu i ówdzie śpiew trwały do późnych godzin nocnych i zakończyły się wspólnym wnioskiem - rewanż za rok!


Składy poszczególnych drużyn:

  • drużyna techników: Ireneusz Góralczyk, Ludwik Matyja, Marek Pikuła, Krzysztof Józefowski, Grzegorz Saratowicz, Artur Przybyła, Wiesław Szymeczko, Marcin Gorczyca;
  • drużyna inżynierów: Sławomir Szymeczko, Roman Różycki, Marek Brandys, Andrzej Chmura, Tomasz Kapcia, Paweł Stuglik, Bogusław Brandys, Ryszard Pikul, Mariusz Sanak.
Grzegorz Saratowicz